"...tu, gdzie porażki smak jak czekolada jest – słodki lub gorzki,
zależy, kogo obstawiasz, ciężko zobaczyć, jak ciężko jest wstawać,
jak łatwo przychodzi widok jak ktoś upada..."
Siedziała na swoim łóźku z kubkiem herbaty. Sam na sam ze swoimi myślami i wspomnieniami.
Minął już prawie miesiąc od rozpoczęcia Mistrzostw Europy. W jej głowie, w takich chwilach powracały wszystkie te wspomnienia, związane z pracą w reprezentacji. Powracało wspomnienie meczu z Bułgarią i tej bezsilności, która jej w tedy towarzyszyła. Żałowała, że nie mogła w tedy nic zrobić. Nie mogła być z nimi na boisku, tylko musiała siedzieć za bandami. Jak przez mgłę widziała urywki z niektórych meczów. Ataki siatkarzy obu drużyn, radość po zdobyciu punktu przez Boćka, skuteczne bloki, dopingujących, polskich kibiców oraz tych bułgarskich, którzy starali się przekrzyczeć naszych. Przypominały się jej wspaniałe obrony Pawła Zatorskiego i wystawy Fabiana Drzyzgi. Widziała radosne twarze bułgarskich graczy, po awansie do ćwierćfinału i smutne twarze naszych siatkarzy. Widziała leżącego Kurka i przeszklone oczy Kubiaka. Płaczących kibiców, do których sama z resztą należała. Doskonale pamiętała, co chciała w tedy zrobić. Chciała sama przejąć stery i mówić chłopakom, jak mają grać. Później miała ochotę wszystkich pocieszyć, ale nie mogła, bo sama tego potrzebowała. Pamięta, co się działo po meczu, jak przygnębieni byli, gdy wracali do hotelu, jak bardzo niektórzy z nich się w tedy o to wszystko obwiniali. A ona nie potrafiła zrobić nic.
Odłożyła kubek, na stolik obok, zebrała pukiel swoich włosów i związała je w kucyka, poczym otarła łzy spływające po jej policzkach i poprawiła okulary na swoim nosie.
Co będzie teraz? Co się z nimi stanie?- te dwa pytania zadawała sobie codziennie, od tamtego wieczoru.
"łzy zamarzają, spadając na asfalt
i tylko dla niektórych te łzy to nowa szansa"
*
- Dzień dobry, chicał się pan ze mną widzieć- powiedziała, nieśmiale wchodząc do gabinetu prezesa PZPS.
- Tak, witam. Razem z całym zarządem podjeliśmy decyzję, aby to pani została nowym szkoleniowcem męskiej kadry- oznajmił.
- To są jakieś żarty?- oburzyła się- Przecież to absurdalne i nieodpowiedzialne. Ja się przecież na tym kompletnie nie znam.
- Ma pani doświadczenie, pracowała pani w kilku klubach, zna pani zawodników i ma pomysł na drużynę.
- Skąd taka pewność?
- Słyszałem ją już kika razy. Widzi pani rzeczy, których inni nie zauważają. Pan Anastasi często nie doceniał pani uwag.
- Może nie były, aż tak słuszne.
- Niech to pani jeszcze przemyśli. Proszę tak od razu tego nie odrzucać. To może być pani wielka szansa.
- A co jeśli jej nie wykorzystam? Jeśli będzie jeszcze gorzej niż było?
- Wierzę w panią.
- Tak, witam. Razem z całym zarządem podjeliśmy decyzję, aby to pani została nowym szkoleniowcem męskiej kadry- oznajmił.
- To są jakieś żarty?- oburzyła się- Przecież to absurdalne i nieodpowiedzialne. Ja się przecież na tym kompletnie nie znam.
- Ma pani doświadczenie, pracowała pani w kilku klubach, zna pani zawodników i ma pomysł na drużynę.
- Skąd taka pewność?
- Słyszałem ją już kika razy. Widzi pani rzeczy, których inni nie zauważają. Pan Anastasi często nie doceniał pani uwag.
- Może nie były, aż tak słuszne.
- Niech to pani jeszcze przemyśli. Proszę tak od razu tego nie odrzucać. To może być pani wielka szansa.
- A co jeśli jej nie wykorzystam? Jeśli będzie jeszcze gorzej niż było?
- Wierzę w panią.
*
Chodziła nerwowo po pokoju, próbując w ten sposób znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytanie.
- Bo dziurę wydepczesz...- odezwała się jej zirytowana przyjaciółka.
- No ale co ja mam robić?- zapytała nerwowo.
- Słuchaj, nie znam się na tym, tak jak ty, albo ktoś, kto siedzi w tym od wielu lat, ale sądzę, że nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz.
- Amerykę odkryłaś- burknęła- Ale nie powinno się zmieniać trenera, na kogoś niedoświadczonego, młodego i w dodatku kobietę.
- Może powinnaś im i przede wszystkim sobie zaufać. Pomyśl, to może być twoja wielka szansa.
- A co jeśli nawalę?
- Gorzej już chyba nie będzie...
- Nie mów tak. Anastasi jest bardzo dobrym trenerem.
- Coś mu ostatnio nie wychodziło, to "dobre trenerowanie".
- Nie zawsze się wygrywa.
- Ale teraz to już raczej nie ma znaczenia. Jestem pewna, że kibice pamiętają jego początki w reprezentacji i chcą, aby nadal tak było. Niestety już trzy razy się nie udało, a jak to się mówi, do trzech razy sztuka... Może czas na zmiany.
-Może... Ale nie rozumiem tych ludzi, którzy najpierw stają za nim murem, a później chcą, aby odszedł.
-No wiesz...Jak to było w Dr. House' ie- "Sukcesy trwają, dopóki ich ktoś nie spieprzy. Porażki są wieczne." Może dali mu kredyt zaufania na te mistrzostwa, a on go zwyczajnie nie wykorzystał.
- Ale jak? No proszę cię... Przegrali ten mecz dwoma piłkami, do ostatniego momentu szala zwycięstwa przychylała się, raz na naszą stronę, raz na ich...
- No nie bardzo... Od trzeciego seta to raczej była tylko po bułgarskiej stronie. I własnie o tym mówię. Nie powinno do tego dojść, że drużyna wygrywa dwa sety, a później przegrywa cały mecz...
- Taka siastkówka.
- Ja rozumiem, ale na to powinno się reagować. Sama mi w tedy mówiłaś, że w pewnych momentach zrobiłabyś inaczej i sądzę, że miałaś w stu procentach rację.
- Boję się...
- To znaczy, że spróbujesz?
- Tak. Chyba warto spróbować.
- Lekarstwo dla polskiej siatkówki. Rozbili się na tysiące kawałków, ale jestem pewna, że ty ich naprawisz. I naprawisz siatkówkę... To jest w końcu ich i twoja miłość...
- Bo dziurę wydepczesz...- odezwała się jej zirytowana przyjaciółka.
- No ale co ja mam robić?- zapytała nerwowo.
- Słuchaj, nie znam się na tym, tak jak ty, albo ktoś, kto siedzi w tym od wielu lat, ale sądzę, że nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz.
- Amerykę odkryłaś- burknęła- Ale nie powinno się zmieniać trenera, na kogoś niedoświadczonego, młodego i w dodatku kobietę.
- Może powinnaś im i przede wszystkim sobie zaufać. Pomyśl, to może być twoja wielka szansa.
- A co jeśli nawalę?
- Gorzej już chyba nie będzie...
- Nie mów tak. Anastasi jest bardzo dobrym trenerem.
- Coś mu ostatnio nie wychodziło, to "dobre trenerowanie".
- Nie zawsze się wygrywa.
- Ale teraz to już raczej nie ma znaczenia. Jestem pewna, że kibice pamiętają jego początki w reprezentacji i chcą, aby nadal tak było. Niestety już trzy razy się nie udało, a jak to się mówi, do trzech razy sztuka... Może czas na zmiany.
-Może... Ale nie rozumiem tych ludzi, którzy najpierw stają za nim murem, a później chcą, aby odszedł.
-No wiesz...Jak to było w Dr. House' ie- "Sukcesy trwają, dopóki ich ktoś nie spieprzy. Porażki są wieczne." Może dali mu kredyt zaufania na te mistrzostwa, a on go zwyczajnie nie wykorzystał.
- Ale jak? No proszę cię... Przegrali ten mecz dwoma piłkami, do ostatniego momentu szala zwycięstwa przychylała się, raz na naszą stronę, raz na ich...
- No nie bardzo... Od trzeciego seta to raczej była tylko po bułgarskiej stronie. I własnie o tym mówię. Nie powinno do tego dojść, że drużyna wygrywa dwa sety, a później przegrywa cały mecz...
- Taka siastkówka.
- Ja rozumiem, ale na to powinno się reagować. Sama mi w tedy mówiłaś, że w pewnych momentach zrobiłabyś inaczej i sądzę, że miałaś w stu procentach rację.
- Boję się...
- To znaczy, że spróbujesz?
- Tak. Chyba warto spróbować.
- Lekarstwo dla polskiej siatkówki. Rozbili się na tysiące kawałków, ale jestem pewna, że ty ich naprawisz. I naprawisz siatkówkę... To jest w końcu ich i twoja miłość...
*
" z popiołu powstanie feniks."
***
Jedyne co chcę powiedzieć, to, to, że nie mam zdania, na temat Anastasjego, a to co napisałam powyżej, nie jest moją opinią. Nie wiem co sądzić o tym co się tam teraz dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz